DOM NA SPRZEDAZ
Szacunek i zaufanie do ludzi!

„Wszystkich przeciwników traktuję jak gdyby byli mistrzami świata!”

Rozmowa z Bogusławem Lesieckim.

Image

Nauczycielem matematyki w V LO im J. Korczaka, sędzią regionalnym, grającym kapitanem II-ligowego Murowańca i animatorem brydża młodzieżowego w Tarnowie.


KZ:
Jesteś matematykiem, lubianym nauczycielem. Masz świetny kontakt z młodzieżą!
Opowiedz o swojej pracy, co sprawiło, że wybrałeś ten zawód?

Bogusław Lesiecki:
Myślę, że było mi to pisane. Robie to co lubię. Będąc sangwinikiem raczej nie mam problemu w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi co na pewno pomaga mi w pracy z młodzieżą..

KZ:
Rzeczywiście utrzymujesz bliskie relacje dosłownie z każdym. Porozmawiajmy o innych Twoich pasjach. Czy wszystkie związane są z Twoją umiłowaną dziedziną? Co oprócz rozwiązywania łamigłówek Cię jeszcze pasjonuje?


Bogusław Lesiecki:
Krzyżówki z „przymrużeniem oka”, ale ponad wszystko uwielbiam czytać książki popularno – naukowe i historyczne. Sporo przerzuciłem ostatnio…. Nie wyobrażam sobie świata bez muzyki szczególnie tej łagodniejszej jak choćby poezja śpiewana, muzyka klasyczna czy jazz. Moi ulubieńcy to Stare Dobre Małżeństwo, Kaczmarski…oraz artyści Piwnicy Pod Baranami.

KZ:
Kompletny odlot jak na ściślaka, choć przyznam, że muzyka poważna ma wiele wspólnego z matematyką. Ale chyba wszystko na tym świecie bazuje na królowej nauk przynajmniej od czasu detronizacji filozofii! Z pewnością brydż opiera się na niektórych działach tej najbardziej teoretycznej dziedziny.

Bogusław Lesiecki:
Znajomość matematyki ogólnie rzecz biorąc ułatwia analizowanie napływających informacji.
Najbardziej przydaje się w brydżu arytmetyka, ta dostępna dla każdego oraz istotne szalenie logiczne myślenie co wpływa bezpośrednio na popularność tej gry. Wszyscy korzystamy w codziennym życiu z sylogizmów niejednokrotnie nie zdając sobie sprawy, że uprawiamy na swój użytek pole zwane logiką. Kolejną dziedziną jakże przydatną jest  rachunek prawdopodobieństwa, który pozwala wyliczać szanse na występowalność danych układów, podziałów czy opłacalność poszczególnych zagrań. W licytacji świetnie sprawdza się umiejętność tzw. antycypowania czyli przewidywania możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji na podstawie rachunku prawdopodobieństwa właśnie. I wiele innych bardziej zaawansowanych teorii czy twierdzeń bez których można śmiało się obejść przy brydżowym stoliku.


KZ:
Niemniej jednak dalej będę Cię gnębił bo warto byłoby o kilku ciekawych jeszcze wspomnieć jak choćby teoria wolnych miejsc.

Bogusław Lesiecki:
Teoria Klatek Dirichleta mówi o tym, że jeśli mamy n p.; 10 klatek i 11 gołębi to w którejś z klatek znajdują się 2 gołębie. Przekładając tą wiedzę na sytuację brydżową otrzymujemy proste rozwiązanie w takim problemie: w dwukartowej końcówce nie można posiadać 3 kart. Zastosowanie ma też Zasada Ograniczonego Wyboru, która wynika z twierdzenia Bayesa. Chciałbym jednak powtórzyć, że w zasadzie wystarcza znajomość prostej arytmetyki i logiczne wnioskowanie aby grać na przyzwoitym poziomie.

KZ:
Słyszałem o Twoich brydżowych początkach. Gdyby była taka kategoria to prawdopodobnie znalazłbyś się w księdze Guinnes’a jako że nauczyłeś się grać podobno w dwa tygodnie!!!

Bogusław Lesiecki:
Tak to prawda. Pewnego razu w akademiku obserwując grających kolegów  poczułem bakcyla. Co więcej wydawało mi się, że wiem o co chodzi w tej grze. Zasiadłem więc któregoś wieczora i szybko mnie z zaczarowanego kręgu wyrzucono twierdząc, że niestety nie mam pojęcia. Z powodu robala następne dwa tygodnie spędziłem ucząc się, obczytując itp…średnio 10 godzin dziennie! Ale było warto ponieważ nagroda przyszła szybko. Wygrałem 3 pierwsze turnieje mojego brydżowego życia przy czym muszę zaznaczyć, że chyba zagrało tu również tzw. szczęście początkującego. Pierwsze dwa z przygodnym partnerem ponieważ mój kumpel (Romek Gembicki) nie przyszedł. Natychmiast pojawiły się ambicje i marzenia o kadrze Polski. Wytyczone zadanie okazało się jednak nie łatwe chociaż w parze z Mariuszem Kitą w szerokiej kadrze graliśmy już w tym dwa razy w ścisłym finale.

KZ:
Przypomina mi się podobna anegdotka. Ustały walki na froncie więc żołnierze z nudów grają w brydża. Przygląda im się dowódca i po kilku sesjach kibicowania mówi: „chyba już wiem o co chodzi, rozdajcie na 5-ciu”! Pasmo sukcesów od samego początku. Jesteś bodaj jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii naszego miasta. Wymienię kilka imprez: jesteś mistrzem Krakowa (barometr), aktualnym mistrzem Tarnowa z przed miesiąca, wygrałeś Turniej Solidarności w Słupsku, brałeś udział w Mistrzostwach Świata (2-gie finał B, Lille 1998). Grasz od wielu sezonów w II-giej lidze. Po 1-wszym zjeździe tegorocznych rozgrywek lokujecie się na drugiej pozycji. Macie świetny skład bo obok mistrza świata Marcina Leśniewskiego i równie utytułowanej Ewy Harasymowicz są jeszcze Jarek Jurkiewicz z Ryśkiem Skotarskim, Twój partner Mariusz Kita oraz sponsor Andrzej Kusion z Matyasikiem. Życzę Wam upragnionego awansu do ekstraklasy!


Bogusław Lesiecki:
Dzięki. Nie będzie to proste aczkolwiek jest możliwe! Muszę podkreślić, że gra w brydża to partnerstwo i bez znakomitego zawodnika z przeciwka o sukcesach nie byłoby mowy. Chylę czoła niniejszym przed Kaziem Bankiem i Mariuszem Kitą z którymi rozumiem się najpełniej. W Lille zawiedzeni eliminacjami nie mieliśmy ochoty przystępować do turnieju pocieszenia (finał B). Rzuciliśmy monetą aby ślepy los zadecydował i szczęście, które opuszczało nas ewidentnie w kwalifikacjach tym razem dopisało.

KZ:
Przyszła kolej aby zadać to magiczne pytanie mimo że rozmawiamy praktycznie o brydżu to jednak bardziej o technicznych aspektach. Powiedz czym dla Ciebie jest brydż w sensie idei.


Bogusław Lesiecki:
Brydż jest dla mnie rywalizacją,  to spotkania z nietuzinkowymi ludźmi, to inteligentne rozmowy. Łagodzi obyczaje integrując ludzi z różnych środowisk często o przeciwnych przekonaniach politycznych, niweluje różnice pokoleniowe, łączy również dosłownie poprzez Internet z całym światem. Przede wszystkim brydż to zaufanie jakim obdarzasz partnera a nierzadko przeciwników. Sukces w słupskim indywiduelu zawdzięczam właśnie szacunkowi i zaufaniu do grających ze mną w parze coraz to innych partnerów. Traktowałem wszystkich jak mistrzów świata nikogo nie bagatelizując.

KZ:
Wiem, że od dawna leży Ci na sercu brydżowy  rozwój młodzieży w naszym regionie, ale z braku czasu nie mogłeś się wcześniej tym zająć. Bardzo się cieszę, że udało mi się Ciebie pozyskać do mojego projektu (TABU). Obiecałeś kilka wieczorów w tygodniu poświęcić na pracę i zabawę z młodzieżą. Jestem pewien, że razem wiele osiągniemy.

Bogusław Lesiecki:
Świetnie wyczułeś moment, żeby wrócić i na wielką, niebywałą skalę rozkręcić brydża młodzieżowego w naszym mieście bo tylko takie działanie ma sens z punktu widzenia sportowej selekcji. Patrząc na inne ośrodki w Polsce i ich rozmach możemy być dobrej myśli tym bardziej, że pospolite ruszenie ma już miejsce (100 osób w SZT po 40 w I LO i II LO, 30 w Gimnazjum nr 4 i ponad 20 w V LO) a przecież kilkanaście prezentacji w kolejnych placówkach przed Tobą. O tarnowskiej młodzieży będzie z pewnością bardzo głośno. Zaczynami istnieć na mapie polskiego brydża młodzieżowego. Marzy mi się aby nasza młodzież mogła znaleźć się wreszcie na szczycie wielkiej sławy aby mogli zasłużyć kiedyś na miano Primus Inter Pares.

Only registered users can write comments.
Please login or register.

Powered by AkoComment!



 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »