DOM NA SPRZEDAZ
Brydż - świetnym polem do popisu dla naszych umysłów!

Długo wyczekiwany wywiad z Renatą Wajdowicz nareszcie na naszej stronce.

Image

Aby wymienić rozliczne sukcesy Renaty trzeba by przeznaczyć parę takich stronic w dodatku zapełnionych maczkiem. Renata Wajdowicz -> MSC Cezar
 
KZ:
Pamiętam nasze początki, jak Ty je wspominasz?

Renata Wajdowicz:
Ekscytujące przeżycia, które pozostały w pamięci do dziś. Zaczynaliśmy kilkanaście lat temu we trójkę; Ty, Paweł Piszczek i ja. Od razu niemalże weszliśmy w świat brydża sportowego. Nie było łatwo, ale my napaleńcy, mieliśmy charaktery, upór i ogromnego kopa, byliśmy na brydża skazani! Szybko to dostrzegł Leszek Gabriel, który nas troszeczkę ujarzmił; utemperował, usystematyzował biorąc pod swoją trenerską kuratelę. Grywaliśmy z Leszkiem od samego początku na zmianę. Rzuciliśmy się także na pożarcie lwom tarnowskiego brydża czyli wystartowaliśmy oczywiście w lidze okręgowej, gdzie co prawda sprawiliśmy kilka niespodzianek, ale głównie dostarczaliśmy punktów meczowych innym drużynom. Cieszyliśmy się z wypadów w różne zakątki ówczesnego Województwa Tarnowskiego. Grywaliśmy w Dębicy, Bochni, Brzesku, Dąbrowie Tarnowskiej, Lipnicy Murowanej, Żabnie i Szczucinie. Poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi. Można by rzec gdzie podziały się te czasy! Ale nadzieja jest zawsze i wierzę, że dzięki takim osobom jak Ty brydż w naszym regionie odzyska dawną popularność. W Polsce przecież brydż ma się bardzo dobrze, są więc podstawy by sądzić, że i u nas będzie się działo lepiej. Czas przekonać młodzież, której obecnie trudniej dotrzeć do brydża z powodu zalewu innymi propozycjami.

KZ:
Wstrzeliłaś się pięknie w następny temat. Bez młodych niemożliwy jest rozwój - oni są siłą sprawczą wszelkiego trwania. Podzieliłaś się ze mną pomysłem stworzenia grupy nacisku na lokalne władze samorządowe w formie lobby aby przekonać o potrzebie popularyzacji brydża wśród młodzieży.

Renata Wajdowicz:
Dużo można zdziałać; jest wiele programów profilaktycznych przeciwdziałającym rozmaitym patologiom... Poza tym młodzież dostałaby tzw. „szansę brydżową” w postaci przepustki w świat po sukces i sławę dokładając swoje cenne cegiełki w budowie odpowiedniego wizerunku miasta.

KZ:
Wydatnie przysłużyłaś się tarnowskiemu środowisku brydżowemu. Z racji wykonywanej profesji udało Ci się pozyskać wielu sponsorów za co między innymi odznaczono Cię Srebrną Odznaką PZBS. Siłą swojej gry rozsławiłaś imię Tarnowa w całej Polsce osiągając spore sukcesy. Uczyniłaś swoje hobby praktycznie drugim zawodem.

Renata Wajdowicz:
Z tym zawodem to gruba przesada, ale przyznaję, że czasem dzięki dobrej grze można nieźle zarobić. Co do sponsorów to wszyscy wiemy, że pieniądze w największym stopniu decydują o rozwoju danej dziedziny, przesądzają o jej popularności. Aby przyciągać fundatorów niejednokrotnie potrzeba wielu poszukiwań i podejść. Brydż jest niszowym sportem umysłowym i by mógł się rozwijać potrzeba działań niemal każdego zawodnika bo inaczej nie będziemy w ogóle cieszyć się swoją ”obecnością przy stole”. Jeśli chodzi o sukcesy to są one zawsze wynikiem sumy komponentów, w tym także i tzw. „fartu”. Ja miałam szczęście trafić na doskonałego partnera i nauczyciela Andrzeja Hycnara, z którym mam przyjemność grać od kilku lat.

KZ:
Dochodzimy do partnerstwa w brydżu i przyczyn sportowego sukcesu. Grywałaś sporo z Pawłem Piszczkiem, później z Adasiem Stono i choć z nimi sporo osiągnęłaś to jednak partnerstwo z naszym jedynym w Tarnowie arcymistrzem Andrzejem Hycnarem właśnie otwarło nowy rozdział naznaczony pasmem sukcesów by wymienić tylko te najważniejsze: dwukrotne wicemistrzostwo Polski Par Mikstowych. Jakie mieliście początki? Wiem tyle, że nie należały do najłatwiejszych. W jaki sposób osiągnęliście brydżowy kompromis czyli spokój, wzajemny szacunek i zaufanie do siebie?

Renata Wajdowicz:
Zwykle zawodnicy walczą o dominację w parze. Początki nie były łatwe. Andrzej; typ maczo, mający silną osobowość i ogromne umiejętności techniczne, ja – typ „baby nie przegadasz” ze skromną wówczas wiedzą, ale za to z młodzieńczą fantazją i niezłomną wiarą w sukces. Trzeba było wykazać się nie lada cierpliwością żeby wyprowadzić mnie na ludzi.
 
KZ:
Pozwolisz, że wtrącę. Znając Andrzeja nie zmarnowałby czasu na kogoś kto nie ma talentu, więc od samego początku pokładał w Tobie nadzieję i wygrał.

Renata Wajdowicz:
Pochlebiasz mi. Andrzej zobaczył we mnie partnerkę na zawody mikstowe - z czasem okazało się, że dobrze daję sobie radę również w konkurencji open. Zawsze był wymagający – w stosunku do siebie samego chyba najbardziej. Nigdy nie ulega rutynie, myśli przy stole i potrafi grać „pod prąd” czyli gdy „nie idzie”. Licytowałam ostro, więc Andrzej musiał dla równowagi grać „do tyłu”, jak to się mówi „przy ścianie”. Wszystko musieliśmy sobie poukładać, przyzwyczaić się do swoich wad czyli zaakceptować to czego nie potrafimy zmienić. Obok wielu cennych rzeczy nauczył mnie walki do ostatniej lewy! Ja z kolei wniosłam element świeżości w sensie nieprzewidywalności moich zagrań . Poza tym oboje chcieliśmy grać w większych imprezach, więc zjeździliśmy praktycznie całą Polskę.

KZ:
Wiesz, podziwiam Cię. Jesteś optymistką. Już na samym początku naszej znajomości zauważyłem, że masz świetny charakter do brydża. W ogóle się nie przejmujesz! Jesteś odporna na przeciwników (na tzw. „ich dobrą grę”), na partnera (szczególnie gdy gra źle lub nie trafnie) i na samą siebie czyli własne błędy. Cokolwiek by się nie działo nie tracisz werwy, grasz jak gdyby nigdy nic z niezmąconą pasją i wolą walki. Czy to jest oprócz talentu i włożonej pracy klucz do Twoich wyników?

Renata Wajdowicz:
Moja recepta to nikogo się nie bać i nie myśleć o stawce. Jeśli trzęsiesz portkami przed przeciwnikiem to tak jakbyś się bał bullteriera – zaraz to wyczuje i dopadnie Cię. Graj dla przyjemności wynikającej z samej gry, ze spotkania przy stole, a z szacunku do partnera rób to jak najlepiej potrafisz - jeśli masz umiejętności, odrobinę talentu i szczęścia, sukces przyjdzie sam.

KZ:
Jesteś zawodniczką szerokiej Kadry Kobiet, ale nie dobierasz sobie zbytnio sławy do głowy. Słyszałem taką anegdotkę o Tobie, która potwierdzałaby Twoją postawę życiową. Ponoć trener R. Krzemień powołał Cię na mecz towarzyski z Chorwacją a Ty najzwyczajniej w świecie odwołałaś swój udział ponieważ termin kolidował z umówionym wcześniej spotkaniem z przyjaciółką (podobno kino!?). I kolejne pytanie związane z kadrą, jak się gra z Ewą Kater ( W-wa)?

Renata Wajdowicz:
Jest w tym tylko trochę prawdy. Powiem tylko tyle, że zaproponowano nam wyjazd na kilka dni przed zawodami, które terminowo kolidowały z innymi ważnymi sprawami. Pytałeś o Ewę... to świetna zawodniczka i partnerka - waleczna, ambitna, dobrze wyszkolona technicznie. Bardzo ją lubię, a gra z nią to wielka frajda.

KZ:
No to teraz pytanie wieczoru czyli czym jest brydż dla Ciebie.

Renata Wajdowicz:
Z początku był tylko rozrywką, doskonałym sposobem na spędzanie wolnego czasu w gronie znajomych. W miarę doskonalenia umiejętności pojawiła się ambicja osiągnięcia sportowego sukcesu, chęć rywalizacji, nawiązania walki z najlepszymi i sprawdzenia się. Brydż jest grą trudniejszą niż mogłoby się wydawać – opanowanie samych zasad gry jest dość łatwe, ale z czasem przekonujemy się, że równie ważne są taktyka, psychologia czy logika. Jest świetnym polem do popisu dla naszych umysłów, ale co dla mnie chyba najważniejsze otwiera możliwość spotkania wielu wspaniałych ludzi i nawiązywania nowych przyjaźni.

KZ:
Ubóstwiasz dobre kino. Jakie filmy Cię kręcą albo inaczej co się dla Ciebie kręci?
Masz jakieś inne hobby?


Renata Wajdowicz:
Lubię stan zaczadzenia po wyjściu z kina. W taki stan wprowadził mnie na przykład Desperado – Rodrigueza, a wiele lat temu The Blues Brothers. Najbardziej fascynuje mnie suma wielu talentów - scenarzysty, reżysera, kompozytora, zdjęciowców, aktorów – które łącząc się tworzą dzieło doskonałe. Inne hobby? kuchnia – uwielbiam jeść i godzinami rozmawiać o gotowaniu.

KZ:
Jak przystało na dziewczynę o pogodnym usposobieniu słuchasz „ciepłej muzyki”. Jacy wykonawcy z krainy łagodnych dźwięków lądują najczęściej w Twoim odtwarzaczu?

Renata Wajdowicz:
Słucham różnej muzyki ,ale skoro pytasz o dźwięki łagodnie - Norah Jones, Seal , Michael Bubble... Ostatnio wpadła mi w ręce doskonała płyta „Genius & Friends” czyli duety Raya Charlesa między innymi z Dianą Ross i Georgem Michealem. Gorąco polecam.

KZ:
Ogromnie się cieszę, że wreszcie udało mi się Ciebie namówić do wynurzeń choć przyznasz nie poszło łatwo za sprawą Twojej skromnej natury i unikania rozgłosu. Na całe szczęście zależy Ci na rozwoju naszego brydżowego tygla poprzez pracę z młodzieżą i zgodziłaś się dopiero przy argumencie, że dziewczęta też powinny mieć szanse, a ponieważ wzór jest gotowy do powielania trzeba im ten przykład pokazać.
 
 

Only registered users can write comments.
Please login or register.

Powered by AkoComment!

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »