DOM NA SPRZEDAZ
Ambitna rozrywka  żelazna logika przyprawiona dreszczem emocji

Image

Z prezesem Witoldem Stachnikiem o planach, marzeniach i o nim samym rozmawiał Krzysiek Ziewacz.

 

Witold Stachnik – prezes Tarnowskiego Związku Brydża Sportowego, matematyk (absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego), szef Wydawnictwa Szkolnego OMEGA publikującego książki pomocnicze dla szkół ponadpodstawowych. Związany z trzema miastami: Mielcem (urodzenie i pierwsza praca w szkole), Tarnowem (zamieszkanie) i Krakowem (praca). Żona Basia (z Tarnowa), dzieci: Wojtek (14 lat, już obiecujący brydżysta), Bartek (10 lat) i Joasia zwana „Jerzyną” (4 lata).


Krzysiek Ziewacz:
Minęło dopiero 6 lat, od kiedy pojawiłeś się w gronie tarnowskich brydżystów, a już w grudniu zeszłego roku wybrano cię nowym prezesem TZBS, powierzając ci zadanie przywrócenia dawnej świetności naszej grze. Jest to trudne ze względu na niesprzyjające czasy. Jak zamierzasz ożywić ducha tej szlachetnej, bo intelektualnej, rywalizacji wśród tarnowian?

Witek Stachnik:
Dziękuję za zaufanie, którym mnie obdarzyliście. Chciałbym, aby brydż stał się rozrywką bardziej medialną. Trzeba pokazać młodym ludziom jego urok i sprawić, by poczuli atmosferę, której nie znają, pogrążeni w rzeczywistości wirtualnej. Trzeba zaszczepić im bakcyla. Chciałbym, tworząc dobrą atmosferę, odzyskać wszystkich byłych graczy, dawniej tak licznie uczestniczących w zawodach sportowych, a ludzi grających towarzysko – przyciągnąć, pokazując, o ile ciekawsze mogą być zawody sportowe od domowego roberka. Popularyzacja to w dużej mierze kwestia reklamy. Będziemy też chcieli namówić władze miejskie do współpracy. Moim marzeniem jest powrót do tradycji większego turnieju, który przysłużyłby się wizerunkowi Tarnowa.

Krzysiek Ziewacz:
Wspomniałeś o młodzieży. Masz jakieś konkretne pomysły, plany szerzej zakrojonych działań? Czy TABU może liczyć na regularną pomoc? Przydałyby się książki dla „zainfekowanych”…

Witek Stachnik:
Projekt na większą skalę to utworzenie klasy z brydżem jako przedmiotem obowiązkowym. Dokonano tego już w wielu szkołach w całej Polsce. Przypomnę, że brydż – uznany za istotny element w procesie edukacji – został przed kilkoma laty włączony przez Ministerstwo Edukacji Narodowej do programu nauczania jako przedmiot nadobowiązkowy. Potrzebę umysłowej rozrywki dawno dostrzeżono w większych miastach, tworząc klasy brydżowe, z wielkim pożytkiem dla młodzieży. Obecnie obserwujemy tendencję odwrotną, coraz więcej sekcji powstaje w mniejszych miejscowościach… Zatem najwyższy czas spróbować w Tarnowie! Pierwsze jaskółki już pojawiły nad Tarnowem za sprawą twojego TABU i to cieszy wszystkich brydżystów naszego Związku. W ramach pomocy ze strony TZBS postaramy się zapewnić podręczniki do nauki gry – czy to w formie nagród, czy upominków z racji członkostwa w PZBS. Oczywiście dołożymy starań, aby brydż młodzieżowy się rozwijał. Pierwszym aktem związkowej (TZBS) jednomyślności z TABU był wybór twojej osoby na szefa do spraw wyszkolenia młodzieży. Dużo sobie obiecuję, jeśli chodzi o naszą współpracę.

Krzysiek Ziewacz:
Nie tylko nam leży na sercu przyszłość tej dyscypliny w naszym regionie. Trzeba uczynić wszystko, aby pojawili się wśród nas nie tylko ludzie młodzi czy dawni zawodowcy, ale też grający amatorsko. Co myślisz o turnieju rodzinnym? Turnieju VIP-ów?… I innych podobnych?

Witek Stachnik:
Bardzo interesujące propozycje. Najbardziej przypadł mi do gustu Turniej Familijny i dla VIP-ów. Myślę o ich realizacji od dnia, w którym podsunąłeś mi te pomysły. Myślę, że niebawem wspólnie ustalimy terminy takich rozgrywek. Jeśli uda nam się przekonać różne organizacje prorodzinne, choćby do pilotowania imprezy, może w naszym kalendarzu brydżowym pojawi się familijny festyn. Ciepła atmosfera mogłaby przyciągnąć całe rodziny do współzawodnictwa. Mam nadzieję, że władze miasta pomogą w urządzeniu rywalizacji VIP-ów! Marzy mi się także zorganizowanie mistrzostw naszego Związku we wszystkich odmianach brydża sportowego. Na pierwszy ogień pójdzie rywalizacja par na impy i maxy. Mam nadzieję, że dzięki ludziom w naszym zarządzie uda się wiele zrobić.

Krzysiek Ziewacz:
Cieszę się, że zdołaliśmy wybrać jednomyślny zarząd ze świetnym organizatorem na czele. W Wierzchosławicach, małej miejscowości pod Tarnowem, zdołałeś urządzić wspaniałe święto brydża, które obecnie ma bodaj największą rangę w całorocznym kalendarzu TZBS-u! 21 XII 2006 roku po raz piąty z rzędu uczestniczyło w Turnieju kilkadziesiąt par z Tarnowa, Krakowa, Rzeszowa, Nowego Sącza, Bochni i innych miast regionu. Na twojej imprezie nie ma nigdy przegranych! Z upominkiem wyjeżdża każdy! Jak to się zaczęło?

Witek Stachnik:
Czy impreza w Wierzchosławicach ma rzeczywiście aż taką rangę? Bez przesady – w pierwszej kolejności należy tu wymienić turniej „Mauzoleum Bema”, który w tym roku odbył się w ramach rozgrywek Grand Prix Polski Południowo Wschodniej jako turniej 50-lecia naszego związku oraz „Turniej Solidarności” organizowany przez Romka Jewułę. Jeśli zaś chodzi o Wierzchosławice, to tradycja tych brydżowych spotkań sięga 2002 roku. Wtedy, z inicjatywy ówczesnego prezesa TZBS Adama Dmochowskiego oraz Janusza Bibro, mojego pierwszego partnera brydżowego, rodem z Wierzchosławic, postanowiliśmy zorganizować turniej. Wsparła nas pani dyrektor Domu Ludowego Danuta Flaumenhaft, która zresztą ten turniej pilotuje do dnia dzisiejszego. Ponieważ nie udało się nam znaleźć żadnych regionalnych sponsorów, postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Namówiłem kilku moich znajomych z Krakowa do wsparcia tej imprezy. I tak to się toczy.

Krzysiek Ziewacz:
Wzmianka o Krakowie nasuwa mi pytanie o twoje sprawy zawodowe. Jesteś szefem Wydawnictwa OMEGA, a z wykształcenia – nauczycielem matematyki. Czy opowiesz coś więcej o sobie? Na czym polega tajemnica twojego sukcesu?

Witek Stachnik:
Moje Wydawnictwo (jestem jego współwłaścicielem), które istnieje od 15 lat, zajmuje się głównie książkami przygotowującymi uczniów do matury. Mamy w ofercie ponad 100 różnych tytułów, które sprzedajemy w pięciu seriach. Zapewne przypadek sprawił, że podejmowałem w życiu takie, a nie inne decyzje. A może wcale nie przypadek? Ja wierzę w przeznaczenie. Na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy byłem nauczycielem matematyki i informatyki w szkole, dostrzegłem potrzebę napisania zbioru zadań, który pomógłby maturzystom przygotować się do egzaminu. Wydałem więc pierwszą książkę i już się potoczyło… Początkowo wydawanie książek łączyłem z pracą w szkole, ale ostatecznie od roku 1999 poświęciłem się tylko Wydawnictwu. W tymże roku zamieszkaliśmy w Tarnowie, rodzinnym mieście mojej żony,

Krzysiek Ziewacz:
Twoją edytorską praktykę dostrzec można na stronie TZBS pod adresem: www.tzbs.okay.pl Bardzo się wszystkim podoba ta żywa, administrowana z inwencją stronka. Od razu widać, że mamy do czynienia z przemyślaną koncepcją. Zmodernizowałeś nieco współzawodnictwo turniejowe. Jako autor regulaminów zaproponowałeś nową, sprawiedliwą punktację, która sprzyja rywalizacji sportowej…

Witek Stachnik:
Dzięki za docenienie tych starań – moim marzeniem jest, aby brydżyści mający dostęp do Internetu włączyli się w dyskusje w sieci, choćby dodając komentarz pod danym tematem. Tego odzewu ze strony czytających najbardziej mi brakuje. W dzisiejszych czasach, czyli w dobie wirtualnej rzeczywistości, żyje się szybko i stąd bierze się potrzeba natychmiastowej informacji – chciałbym, aby strona naszego związku spełniała te warunki.
Zmieniając regulaminy, zamierzałem jak najbardziej uatrakcyjnić naszą zabawę brydżową i oczywiście zwiększyć frekwencję na turniejach. Pomysł był nie tylko mój, zrodził się dzięki wielu rozmowom z brydżystami – tu chciałbym wymienić przede wszystkim pana Andrzeja Pietruchę, dzięki któremu regulaminy przybrały ostateczny kształt. Brydżowe współzawodnictwo musi się opierać na jasnych, prostych, ale jednocześnie atrakcyjnych regułach. Te zaproponowane przez nas mają spełniać takie założenia. Mam nadzieję, że pojawią się dalsze ciekawe pomysły ich udoskonalenia.

Krzysiek Ziewacz:
Wciąż wracamy do brydża, porozmawiajmy zatem o początkach twojej fascynacji, i o tym, czym teraz jest brydż dla Witka Stachnika.

Witek Stachnik:
Znajomość brydża towarzyskiego zawdzięczam rodzicom, którzy sporo grywali, nawet po trzy razy w tygodniu. Naturalnie dzięki nim dość wcześnie zacząłem, potem kontynuowałem hobby z kolegami w liceum. Niestety, czas studiów przerwał moją przygodę z brydżem i wydawało mi się, że już nigdy więcej nie zasiądę do roberka. Minęło kilkanaście ładnych lat i brydż wrócił do mojego życia. Najpierw znowu towarzyskie kółeczko raz w tygodniu w Krakowie, a później, przy okazji prowadzenia konferencji matematycznej w Tarnowie, spotkałem starego znajomego, Grześka Lesieckiego, dzięki któremu zaczęła się najciekawsza przygoda: brydż sportowy. Ciężko jest wejść w hermetyczne towarzystwo brydżystów sportowców, ale ja byłem uparty i nie żałuję. Chciałbym wszystkim wchodzącym w nasze kręgi ułatwić początki. Apeluję do wszystkich kolegów brydżystów – zaopiekujmy się nowo przybyłymi! Zastosujemy coś w rodzaju handicapu, by po oczywistej kwarantannie, na przykład w twoim wspaniałym przedsionku brydża sportowego, czyli w TABU, dać im możliwość rywalizacji w turniejach i szansę na przyzwoite wyniki.
Czym jest dla mnie brydż? Ambitną rozrywką, ćwiczeniem logicznym z dreszczykiem emocji. Brydż jest dla mnie sprawą ważną, którą – tuż po rodzinie i pracy – stawiam na zaszczytnym trzecim miejscu. Zwłaszcza teraz, gdy pełnię społecznie funkcję prezesa Związku. To zobowiązuje!

Krzysiek Ziewacz:
Masz też wiele innych pasji…

Witek Stachnik:
To jest temat na kolejny wywiad :-)). Nie zdołam chyba wymienić wszystkich, ale spróbuję.
Po pierwsze: fotografia. Wspaniałe zajęcie, któremu w wolnych chwilach staram się oddawać. Zdradzę tu pewną tajemnicę – właśnie zamierzam pokazać moje zdjęcia na wystawach w Tarnowie i Mielcu.
Rodzina, praca, brydż i fotografia pochłaniają tyle czasu, że nie starcza go na inne pasje. I w tym miejscu właśnie muszę powiedzieć, że mam bardzo wspaniałą i wyrozumiałą żonę, która kibicuje mi w wielu przedsięwzięciach, mimo że zabierają one nam wspólny czas.
Po drugie: kino. Przez kilka lat prowadziłem w Mielcu Szkolny Klub Filmowy XYZ i magia szerokiego ekranu wciąż na mnie działa. Oglądam filmy akcji, ale i kino Polańskiego, Bergmana czy Felliniego.
Po trzecie: książki. Zajmują one bardzo dużo miejsca w moim życiu, nie tylko zawodowym. Lubię czytać i sięgam znowu po wszystko, co wydaje mi się warte poznania – od dobrego kryminału po literaturę piękną. Muszę też wspomnieć o muzyce, która jest obecna stale obok wszystkich zainteresowań. Mam sporą płytotekę, słucham głównie jazzu, ale nie tylko – znajdziesz u mnie płyty rockowe, płyty z poezją śpiewaną, muzykę instrumentalną, a także sporo pozycji klasycznych.

Krzysiek Ziewacz:
Masz łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi – czy to pomaga ci w życiu?

Witek Stachnik:
Lubię dobre towarzystwo i ciekawe rozmowy. Cieszę się, że spotkałem w Tarnowie, dzięki brydżowi, tylu wspaniałych ludzi. Wymieniliśmy tu już Grześka Lesieckiego, z którym dobrze się znamy, spotykamy, a także rozwiązujemy łamigłówki i zadania logiczne (udało nam się nawet zakwalifikować do finału Pucharu Polski w rozwiązywaniu łamigłówek w Warszawie), ale chciałbym wspomnieć jeszcze wielu, chociaż na pewno nie uda mi się wymienić wszystkich. A zatem: Paweł Korombel, z którym prowadzimy wspaniałe rozmowy i dzielimy wiele zainteresowań; Andrzej Hycnar i Renata Wajdowicz, z którymi bardzo lubię spotykać się i gawędzić nie tylko przy brydżowym stoliku; Jarek Jurkiewicz, który namówił mnie nawet na wspólne czołganie się po jaskiniach. Dalej: dusza towarzystwa Kaziu Banek i wielki talent brydżowy Maciek Rodzaj. Z nimi spotykamy się całymi rodzinami, a z Kaziem łączą mnie dodatkowo więzy szczególne: jestem ojcem chrzestnym jego wspaniałej córki Bereniki. Jak widać, brydż zbliża ludzi!

Krzysiek Ziewacz:
Kończąc, gratuluję synka Wojtka, który idzie w ślady ojca, ucząc się od niego, jak wygrywać. Życzę ci, abyś triumfował na turniejach i przywrócił brydżowi należną mu rangę.

Witek Stachnik:
Pracując z tak wspaniałymi ludźmi mogę patrzeć w przyszłość, wiele oczekując! Nowy Rok, nowe sprawy, nowe nadzieje i nowa jakość oraz – mam nadzieję – więcej graczy!
 

Only registered users can write comments.
Please login or register.

Powered by AkoComment!

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »