Wypad na górskie granie czyli Uniwersytet Trzeciego Wieku w Stasikówce 4-6.06.2010 FOTOREPORTAŻ
Na
górskie granie śmiało podążyło 16 sympatycznych osób,
które w pełni wykorzystały czas i pogodę. W piątkowy wieczór po obfitym
obiedzie towarzystwo
pozostało przy stołach. Podano karty. W menu był turniej na zapis
maksymalny.
Prym wiodły Panie Irenki, wodzireił Pan Jurek, więc kolejeczka wesoło
kręciła
się w koło. Przepiękna aura sobotniego poranka zachęciła trzydniowych
wczasowiczów do skomasowanej aktywności. Ponieważw piątek
ruszano co najwyżej głowami i rękami
to przyszła najwyższa pora na niższe partie i nogi poszły w ruch a to
na piesze eskapady, a to w relaksującą toń wodnych
akwenów. Kulturę ciała i umysłu uprawiano w podgrupach. Koło poszukujące
znalazło sobie dwa muzea i jęło tropić muzealne trofea. Najpierw
zobaczyliśmy jak to onegdaj bywało a potem co słychać u Hasiora czyli
czy obrazy nadal burczą swą nieznośnością. Inni tymczasem
Gliczarowali się lub już pławili w luksusie basenu morza przyjemności.
Na
leniwe popołudnie ukartowano turniej na impy, który oprawili z humorem
Panowie
Jędrek i Jurek. Wieczorek miał być taneczny, ale wyszedł bardziej
stateczny.
Tańczyły tylko brzuchy i śmiały się buzie bo Pan Jurek był na
odpowiednim
luzie. W niedzielne przedpołudnie
odwiedziliśmy kościółek w Stasikówce by potem podążyć zwycięsko na
Wiktorówkę
zachęceni wspaniałym pomysłem Pana Andrzeja, który okazał się być
rewelacyjnym
przewodnikiem.Już knujemy co by przebić
ten wypad. Póki atuty w rękach komunikacja
ze światem przygód zapewniona.